Catering pudełkowy. Co trzeba wiedzieć? Plusy i minusy tego rozwiązania.

O tym jak bardzo rozregulowałam sobie życie w czasie pandemii można pisać poematy. Smutne, rzewne i doprowadzające do łez. Wstaję późno bo i późno kładę się spać. Posiłki jadam jak mi się przypomni, o godzinach wszelakich. O tym, że nie wpływa to w żaden korzystny sposób na cały plan mojego dnia, ani co ważniejsze na zdrowie i samopoczucie, chyba wspominać nie muszę? Kiedy więc ostatnio znajomi zachwalili nam (mi i mojemu mężczyźnie) formę pudełkowego cateringu, zaczęliśmy się nad nią zastanawiać. By koniec końców jej spróbować.

Wszystkie te diety mają w swojej ofercie dzień testowy w niższej cenie który pozwala sprawdzić, czy to co przygotowują będzie dla nas odpowiednie. W końcu co człowiek to upodobanie. Na pierwszy ogień poszedł Body Chief, dorzuciliśmy do tego podobnego cenowo Maczfita i po tych testach mieliśmy wybierać, na co się decydujemy i czy w ogóle.

Zanim przejdę do rozpisywania się nad tym co było na plus, a co na minus w konkretnym cateringu, a zrobię to w osobnym wpisie. Chciałabym nieco opowiedzieć o samej idei diety pudełkowej w rzeczywistości. Jak wszystko bowiem i jej stosowanie ma dwie strony medalu.

Plusy cateringu pudełkowego:

  • Zapewnione 5 lub 4 wartościowe posiłki dziennie. O odpowiednio wybranej czy dobranej kaloryczności. Nie musisz się nad nimi zastanawiać, kombinować, wymyślać co by tu zrobić. Po prostu każdego dnia dostajesz gotowy zestaw, który musisz tylko zjeść. Z całą pewnością przy takim gotowym rozwiązawniu łatwiej zadbać o odpowiednie odżywianie się i regularność w posiłkach.
  • Nie musisz zaprzątać sobie głowy zakupami, gotowaniem i sprzętaniem po nim. Pozyskany czas możeesz przeznaczyć na cokolwiek tylko chcesz.
  • Zróżnicowanie w posiłkach. Każdego dnia jeszcz coś innego. W domowych warunkach gotuje się raczej z podejściem by przygotowywane danie załatwiało sprawę żywienia chociaż na kolejne dwa dni. Przy diecie pudełkowej, codziennie faktycznie masz inne dania, inne smaki.
  • Z perspektywy klienta plusem jest duży wybór wśród firm świadczących takie usługi. Konkurencja jest tutaj ogromna. Są cateringi działające na skalę krajową czy światową, są lokalne i takie, które rodzą się jako sposób walki restauracji z pandemią. Można przebierać, wybierać, sprawdzać i znaleźć dla siebie najlepszy produkt, gdzie będzie nas najabrdziej zadowalać jakość w stosunku do ceny.
  • Te dania w wielu przypadkach są po prostu bardzo smaczne.

Minusy tego rozwiązania:

  • Mniej gotujesz, o ile w ogóle. Ja bardzo lubię gotować, szukać nowych smaków, sprawdzać co rusz kolejne przepisy. Nie wyobrażam sobie na ten moment, że w pełni z tego rezygnuję, bo po prostu nie chcę. Mówię o tym i mówić będę pewnie zawsze, ale po wycieczce do Włoch rozkochałam się w celebracji jedzenia i zrozumiałam, że ono faktycznie może być sztuką. Wkręciłam się w to gotowanie i chcę się nim bawić dalej. Bez praktyki byłoby jednak trudno jakkolwiek się rozwijać.
  • Większa ilość śmieci w domu. Codziennie bowiem masz minimum pięć opakowań do wyrzucenia. Dużo z tych cateringów zwraca uwagę na to by opakowania były eco, ale kosz i tak zapełnia się nimi o wiele szybciej niż w opcji bez cateringowej.
  • Błędne zaprojektowanie stron internetowych niektórych firm. Mówię o tym całkowicie poważnie. Bo były przypadki, że nie mogłam znaleźć jak wygląda menu, ani informacji o alergenach. Pisałam emaile z zapytaniem, a się okazywało, że to wszystko na stronie faktycznie jest. Tylko przycisk jest niezauważalny na pierwszy i dziesiąty rzut oka. W temacie projektowania przestrzeni jakiejkolwiek kupiłam sobie kiedyś świetną książkę ” Dizajn na codzień”. Postaram się w najbliższym czasie ją zrecenzować.

Ważnym aspektem do poruszenia, którego nie można i w sumie nie da się pominąć jest kwestia ponoszonych kosztów. Zostawiam ten temat w przestrzeni neutralnej, bowiem wszystko zależy od osobistego podejścia. Koszt takiego cateringu jest wyższy od kosztów samodzielnego gotowania. To pewne. Jednocześnie wszystko zależy od stylu życia. Jeżeli na codzień zamawiasz dania z restauracji to catering będzie znowu zdecydowanie tańszym wyborem. Trzeba rozpatrzyć to rozwiązanie w swoim własnym przypadku. Innego wyjścia nie ma.

Do mojego domu catering ostatecznie zawitał w wersji kompromisowej. Miesza się w niej oszczędność czasu w tygodniu z miejscem na gotowanie pod jego koniec. Celem ostatecznym jest wypracowanie systemu w którym z łatwością i przyjemnością ogarniam pięcioposiłkowe menu na każdy dzień tygodnia. Dużo o tym czytałam, dużo rzecyz sprawdzałam i naprawdę podziwiam wszystkie ogarniaczki i ogarniaczów tematu. Mam plan szybko do Was dołączyć.

Trzymajcie się i do następnego!
Kasia 🙂

Dodaj komentarz