Czarno-biała sesja portretowa.

Zdradziłam już ostatnio, że mam słabość do zdjęć z motywem natury w tle. Czas przyznać się, że równie wielką miłością darzę wszelkie formy czarno-białej fotografii. Dla mnie takie fotografie są jeszcze bardziej przepełnione emocjami, nie wiem do końca na jakiej zasadzie to działa. Może to kwestia tego, że jest w nich więcej miejsca do rozbudzenia wyobraźni? Dwójka patrzących na to samo zdjęcie, w tym samym czasie, może je odbierać całkowicie inaczej, już na płaszczyźnie chociażby kolorów, których nie widać, a które przecież gdzieś tam były. Jakie były? Pastelowe? Neonowe? Nie wiemy do końca jak to wyglądało naprawdę, ale zgodnie ze swoim spojrzeniem na świat, możemy to sobie dopowiedzieć. Każdemu według życiowego podejścia. A może to kwestia tego, że taka fotografia kojarzy się z jej początkami, przynajmniej mi i mam przez to do niej jakiś sentyment? Prawdę mówiąc nie wiem i w pełni zdaję sobie sprawę, że nie każdy tak do tematu podchodzi. Ja lubię widzieć coś więcej w danym temacie i doskonale to oddaje chociażby moje podejście do tatuażu. Pewne rzeczy są dla mnie wyjątkowe i ich tej wyjątkowości nie mam zamiaru pozbywać.

Sesja z moją kumpelą z licealnej ławki powstała w cichym podwórku, przy pomalowanej na szary odcień ścianie. W sumie tyle było nam potrzebne by uchwycić to co w Oli ceniłam i cenię najbardziej. Autentyczność, naturalność i szczerość w działaniu, bo to właśnie taka osoba. Kobieta o rozbudowanym światopoglądzie, która zawsze miała coś ciekawego do powiedzenia i dzielnie broniła swojego zdania, choć szanując odmienną opinię. Ile z nią można było rozmów o życiu prowadzić, a jak horyzonty poszerzyć! Potem nastały czasy studiów i trochę nam się drogi rozeszły, ale zanim to nastąpiło zrealizowałyśmy tę sesję, w sumie mimochodem, po wypiciu kawy w ulubionej kawiarni, przy kolejnej rozmowie o wszystkim i śmiechu do łez. To była prosta sesja, bez specjalnego makijażu, rozbudowanej scenografii i skomplikowanego pozowania. Dla mnie wszystkie te kadry poniżej to symbol naturalności i tak je właśnie postrzegam.

Na fanpage już spory czas temu został założony album z najszczerszymi uśmiechami, jakie złapałam kiedykolwiek na wykonanych przez siebie zdjęciach. Mam nadzieję, że jeszcze wiele takich będzie dane mi zatrzymać. Ten czarno-biały uśmiech, który zobaczycie poniżej stanowi okładkę tego albumu. Słusznie, prawda?

_________________________________________________________________________________________________________________________

Zobacz, co jeszcze dla Ciebie przygotowałam:

.

Do następnego!

Dodaj komentarz