Instagram. Konta, które warto znać.

Instagram od dłuższego czasu jest moją ulubioną platformą społeczną. To tam zaglądam najczęściej, tam spędzam najwięcej czasu i stamtąd wynoszę zaskakująco dużo wiedzy. Głównie dlatego, że taką stworzyłam sobie przestrzeń. Jakby nie patrzeć to my decydujemy kogo obserwujemy. My uczymy algorytm co nas interesuje i co ma nam podpowiadać, jakie konta podsuwać. Genialna sprawa!

Instagram dla mnie równoznaczny jest z przestrzenią, gdzie spotykają się ludzie pasji. Reprezentanci nurtu otwartej głowy i wzajemnego szacunku. To miejsce z którego czerpię wiedzę, które mnie inspiruje, zmusza do przemyśleń, a przede wszystkim otwiera szerzej oczy na świat. Taki jest mój skrawek Instagrama i bardzo w nim to lubię. Fakt, nie u każdego to tak będzie wyglądać. Sama bez najmniejszego problemu w ciągu kilku minut mogę znaleźć się pod drugiej stronie informacyjnej barykady i też cenię, choć rzadko kiedy z tego korzystam. Żyję w swojej bańce, świadoma jej istnienia. Co jakiś czas ubierając wrodzoną ciekawość w strój zwiadowcy sprawdzam co słychać na lądach nieodkrytych. Bo tych jest jednak jeszcze na mej mapie niemało. Wiem, że jest możliwość pójścia dalej, zrezygnowania z obserwacji, przerzucenia jej na inne tereny. Bycia w pełni panią i władczynią swego konta i jakby nie patrzeć jest to bardzo miła świadomość.

Raz na jakiś większy wycinek czasu siadam i przeglądam konta, które gdzieś kiedyś w przypływie dobrych emocji postanowiłam uraczyć niebieskim przyciskiem „obserwuj”, a które jednak nie zawsze znoszą próbę czasu. Robię czystki. Dbam o to by mieć w pobliżu tylko to co mnie faktycznie interesuje. Są konta, które ulegają rotacji i takie, które od dłuższego czasu z najczystszą przyjemnością odwiedzam. Dzisiaj chcę Ci poopowiadać właśnie o tych ostatnich.

O kontach, które polecam na Instagramie.

Był już taki wpis z propozycjami fotografów, pora więc przedstawić i tych spoza mojej zawodowej branży zainteresowania. Ludzi wielu talentów i pasji. Wypowiadających się na tematy wszelakie. Liczba osób obserwujących konkretne konta też jest różna. Choć wielu z nich to starzy wyjadacze świadomi tego jak się gra w Instagramy. Przede wszystkim jednak większość z nich działa od dłuższego już czasu. Na pełnym zaangażowaniu i nic nie zapowiada, aby miało się to jakoś w najbliższym czasie zmienić. Można więc śledzić ich działania, bez stresu, że skończą swą opowieść szybciej niż ją rozpoczęli.

@kasia_coztymseksem

Konto, które doskonale odpowiada na naszą polską potrzebę edukacji seksualnej. W tym temacie ten kraj nad Wisłą, w której rzekomo zamiast brudnej wody płynie słodka mieszanka miodu i mleka, ma ogrom rzeczy do przepracowania. My jeszcze tyle o seksie i o tematach wokół niego jako społeczeństwo nie wiemy! Tyle jeszcze w swej mentalności musimy przepracować. Z jeszcze większą ilością mitów się w tym zakresie zmierzyć, że to jest niedowyobrażenia.

W tym całym gąszczu, który wydaje być się nie do ogarnięcia pojawiła się Kasia Koczułap, która z wytrwałością i uporem, godnym największych pochwał, samozwańczo niesie ten seksualny kaganek oświaty. Mierzy się z tym co siedzi w polskich głowach. Nakierowuje, wyjaśnia, uczy i niczego nie ocenia. Swoją wiedzę czerpie z poważnych źródeł. Dzieli się nią zupełnie za darmo i tu naprawdę nie można zrobić nic innego jak z tego skorzystać. Niezależnie od tego jaki poziom sekusalnej wiedzy przedstawiasz na pewno się czegoś wartościowego u Kasi dowiesz.

Nie tak dawno na rynku pojawiła się aplikacja nad którą czuwa właśnie Kasia. Program jest rozszerzonym narzędziem mającym ułatwić dostęp do wiedzy z zakresu seksualności.

@aniamaluje

Przy Ani zawsze pada stwierdzenie, że jest tym głosem internetowej przestrzeni, którego się początkowo nie lubi. Z racji poruszanych tematów, sposobu w jaki to robi i tego, że zawsze czymś w człowieka trafi. Człowiek trafiony musi się z tym pociskiem zmierzyć. To jest ten powód dlaczego Anię ludzie cenią, a jednocześnie dość często przeklinają.

Ja sama mam do jej działań i opinii bardzo często ambiwalentny stosunek. Nie ze wszystkim się zgadzam i zgadzać się nie będę. Różne mamy życiowe doświadczenia, inaczej patrzymy na świat i w pewnych kwestiach się po prostu nie spotkamy. Najbardziej normalna sprawa. Obserwuję jej konto w głównej mierze dla feministycznego podejścia. Dla głośnego mówienia o tym co kulturowo nas wrzuciło w to miejsce w którym jesteśmy. Ania jednak działa na większej ilości pól. W innych stronach Internetu jest na przykład dość mocno kojarzona z obroną praw ucznia. Dużo podróżuje i oznacza każdą podjętą współpracę co dla mnie osobiście jest atutem przeogromnym.

@dodoknitter

Dwudziestoparoletnia dziewczyna w podróży solo. Jeździ tam gdzie ją dusza poniesie obalając mit, że kobieta w samodzielnej podróży nie jest najlepszym pomysłem. Niczego tak bardzo w Dodo nie lubię jak faktu, że każde z tych miejsc stara się poznać z tej nieturystycznej perspektywy, że faktycznie angażuje się w poznanie danego środowiska. Panującej tam kultury. Tu nie ma mowy o delikatnym muśnięciu innego świata. Tu jest mały bagaż spakowany w plecak i wiara, że w każdych okolicznościach można sobie poradzić. Duża otwartość na świat, ludzi i wiedzę. Jeszcze większy szacunek do odmienności w jakiejkolwiek postaci.

Kont podróżniczych na Instagramie jest cała masa. Są prowadzone na równie wiele sposobów. Do mnie jednak najbardziej przemawiają te, które wychodzą poza pierwszą linię estetycznej poprawności, które pokazują coś więcej niż piękne widoczki z basenu i u których nie brakuje ciemnej strony podróżowania. Poznawanie świata w moim odczuciu nie jest bowiem pięknym konikiem kręcącym się na karuzeli, a rollercosterem przy którym nie otrzymujemy na nic żadnej gwaranacji.

Takie konta oglądam, takie będę polecać i jednym z nich wartym wymienienia bezapelacyjnie jest właśnie @dodoknitter.

@cruelyfree

Anie z rodziną w interentowym świecie poznałam, gdy była jakaś głośniejsza sprzedaż ebooków jej autorstwa. Wszystkie z przepisami kuchni roślinnej, a mało tego bez glutenu, lactozy itp rzeczy. Ania sama siebie określa mianem vegeświra. Mimo, że mi do tego absolutnie daleko, to zafascynowa od pewnego czasu kuchnią roślinną postanowiłam te ebooki kupić. Potem dowiedziałam się, że spełniają one nie tylko funkcję samorealizacji kulinarnej autorki, ale że są sposobem na pozyskanie środków na rehabilitację Amelki. Sześcioletniej dziewczynki z niepełnosprawnością.

Zapaliła mi się wówczas lampka uznania dla ich czynnego działania. Zaczęłam oglądać story i w ten zabawny internetowy sposób poznawać tych ludzi po drugiej stronie telefonu. No i wyszło, że warto do nich zaglądać nie tylko po pyszne przepisy, ale przede wszystkim po otwartość głowy. Ta rodzinka żyje na swoich zasadach. Na Instagramie zaś pięknie rozprawia się z mitami dotyczącymi niepełnosprawności. Wydaje mi się, że nie tylko tej dziecięcej. No i Ania sama w sobie to chodzący wulkan energii u której jeszcze nie znalazłam tematu tabu. Poopowiada Ci o roślinnej diecie, o rehabilitacji Amelki, podzieli się markami przyjaznymi dla środowiska, ale i potańczy do telefonu. Poopowiada historie z życia, które wielu zapewne zachowałoby tylko dla siebie. Stworzyła konto, które coraz częściej jest polecane. I w sumie się nie dziwię, bo dziewczyna prócz morza życiowego doświadczenia ma też po prostu to coś w sobie.

@Jadłonomia

Jeżeli jesteśmy w temacie diety roślinnej to nie można nie wymienić Marty Dymek. Jak to ktoś kiedyś gdzieś określił ” królowej roślinnej blogosfery”. Bo Marta faktycznie działa prężnie od 7 lat i zdążyła przez ten czas bardzo wiele zrobić w temacie wege świadomości.

W wywiadzie z Agnieszką Starak-Woźniak, w Newonce Radio powiedziała coś, co sprawiło, że świat tych kuchennych podziałów przestał mieć dla mnie znaczenie, a chęć zabawy smakami stała się jeszcze większa.

Cudowne podejście, które powinno być normą. Różne diety są po to by z nimi eksperymentować. Szanuję ogromnie tych, którzy zdecydowali się przejść na veganizm. Jednocześnie cieszę się, że są ludzie, którzy nie traktują tego jako powodu do ustawiania innym życia. Pokazują możliwość, ale do niczego nie zmuszają. Gotowanie powinno sprawiać frajdę i Marta udowadnia, że może.

@makelifeharder

Profil, który powstał w prześmiewczej opozycji do działalności Kasi Tusk prowadzącej bloga Make Life Easier. Miały być śmieszki i heheszki, a wyszło bardzo wartościowe konto, na którym jest absolutnie wszystko. Od narzekania na poniedziałek i czekania na piątek, przez memy z Robertem Makłowiczem. Solidarne jednoznaczne komentowanie działań rządu. Podejmowanie działań społecznych, komentowanie tego co się dzieje na świecie, aż po rozczulające filmiki na dobranoc. Spora dawka dystansu i ironii okazała się być idealnym wypełnieniem rozrywkowo-informacyjnej luki na polskim Instagramie. Jedyno z tych nielicznych kont, które faktycznie codziennie odwiedzam i które zawsze polecam.

@krystynoniedenerwujmatki

Pod tą jakże wymowną nazwą konta kryje się Michalina Grzesiak z rodziną. Kobieta społecznik, która z ogromnym dystansem zmienia świat na nieco lepszy i konsekwentnie promuje Łódź. Miasto co tu ukrywać o dość słabej renomie w naszym polskim światku, a jednocześnie o wielkim potencjale. Przynajmniej w moim odczuciu – człowieka, który spędził tam ponad 2 lata swojego życia.

Na Instagramowym koncie Michaliny znajdziecie mnóstwo najróżniejszych inicjatyw, zbiórek i akcji. Zostaniecie zabrani na weekend do schroniska, żeby zobaczyć z perspektywy wolontariusza jaką ludzie robią robotę w takich miejscach. Będziecie mogli się zaangażować w przygotowanie domu dla potrzebującej rodziny lub po prostu posłuchać czemu warto szanować każdego człowieka. Przy okazji znajdziecie treści odnośnie rodzicielstwa, choć to raczej nie jest typowe konto parentingowe. Mi nie do końca jest to oceniać, w końcu się jeszcze takimi treściami nie interesuje i średnio mam jakikolwiek punkt odniesienia. Tak czy siak rodziny jest tam dużo i pewnie zainteresowanie wychowaniem dzieci znajdą też tam coś dla siebie. Dla mnie wartością nadrzędną tego miejsca jest dystans, dystans i otwartość na ludzi i ich faktyczne problemy.

@paniswojegoczasu

Czyli Aleksandra Budzyńska, kobieta która udowadnia, że biznes nie jest tylko do mężczyzn. Co równie ważne, że da się go robić całkowicie po swojemu. Nastawiona przede wszystkim na tę żeńską część społeczeństwa walczy ze stereotypami, utartymi schematami, które dawno powinny stracić swą ważność i pokazuje, że zarządzanie czasem nie oznacza wcale wykonania pierdyliona rzeczy w jak najkrótszym czasie. Głos rozsądku i równowagi w Internetowym świecie. Kobieta petarda, która dzieli się swą biznesową wiedzą i nie ma problemu by głośno i wyraźnie powiedzieć jak się sprawy przedstawiają. Uwielbiam za dystans i za mega profesjonalne podejście do prowadzenia firmy, które jednak nie wiąże się z wbijającą się w tyłek gumką od gaci. Przeklina, tańczy i rozumie, że błąd się zdarzają każdemu.

@eko_paulinagorska

Jak nie trudno się domyślić konto skoncentrowane wokół ekologicznych zagadnień. Masa wiedzy z tego zakresu podana w bardzo kompaktowy sposób, a przy tym wszystkim Paulina – prowadząca ten kanał jest tylko i aż człowiekiem. Nie idealizuje rzeczywistości i nie strzela do każdego kto z dnia na dzień nie zmienił całkowicie swoich przyzwyczajeń. Przedstawia fakty, zostawia tematy do przemyślenia i zaprasza do dyskusji. No i jeszcze tworzy fantastyczny cykl #dobrewiadomości, gdzie co czwartek przedstawia 10 pozytywnych wiadomości związanych z zagadnieniem ekologii. Bardzo cenię wszystkie konta, gdzie uwaga kierowana jest nie tylko na to co negatywne i wymagające zmiany, ale też potrafiące zauważyć, że dzieje się też dużo dobrego.

@pieing

Właścicielka tego konta – Magdalena Milert w Instagramowym biogramie określiła się jako tę osobę, która „opowiada jak się robi miasto” i chyba nic bardziej trafnego nie wymyślę. Przez kilka lat pracowała w biurach architektonicznych, ale stwierdziła, że to nie jej bajka. Teraz szerzy wiedzę o rzeczach tak naprawdę podstawowych. Tłumaczy czemu powinno być więcej zieleni w mieście, co osobiście pochwalam ogromnie. Nie tylko ze względu na miejsce mojego wychowania, ale i ostatnio czytanej książki podejmującej temat wpływu natury na nasze zdrowie i szczęście. Magda opowiada o zaśmieceniu przestrzeni i że wcale nasze polskie miasta nie muszą być zasypane milionem bilbordów. Zwraca uwagę na wykluczenia w przestrzeni miejskiej (tutaj niestety najwięcej dostaje się nam, kobietom i osobom starszym). Poprawia przeskalowane plany mieszkań i czynnie walczy z patodeweloperką. Moje spojrzenie na przestrzeń w której się poruszam zmieniło się dzięki niej ogromnie. Tylko i wyłącznie na plus.

@ciaobasia

Chyba najbardziej kolorowy człowiek na polskim Instagramie, przez którego kupuję coraz więcej kolorowych ubrań. Lubię do niej zaglądać nie tylko ze względu na energię jaka bije od tego profilu, ale także dla śledzenie trendów, których obserwacją Basia zajmuje się zawodowo.

@trendradarpl

Pozostając w temacie trendów jest konto tylko i wyłącznie temu poświecone. Ilość zamieszczanych tam informacji jest niesamowita. Ja jako totalny źółtodziób w temacie dowiaduję się tam ogromu rzeczy i zaczynam tym wszystkim szczerze mówiąc nieco ekscytować. Trendy były, są i będą. Miały, mają i będą mieć znaczenie. W moim odczuciu zainteresowanie nimi może tylko zaprocentować, choć wiem, że można też żyć całkiem szcześliwie bez tej wiedzy. Nie bawić się w analizę i wyprzedzanie faktów, a w ich wyłączne doświadczanie. Ja lubię wiedzieć i wszystkim, którzy mają podobnie będę polecać to Instagramowe konto.

@joacorka

Joanna Strózik to Polka mieszkająca od kilku lat w Australii i właśnie tym życiem, w odmiennych realiach od naszych polskich, dzieli się na swoim Instagramie. Przedstawia Australię tak jak ją zna. Opowiada ciekawostki, dzieli się przeżywanymi wydarzeniami i odpowiada na wszystkie nurtujące pytania. Zabiera nas na swoje małe i większe podróże po kontynencie, tłumaczy dlaczego tak często występują tam ewakuacje w blokach i pokazuje, że typowe australijskie mieszkania faktycznie są identyczne. Lekkość wypowiedzi, spora dawka humoru, luz i kot uwielbiający pakować zmywarkę. Właśnie tego możesz się tam spodziewać.

@lukaszbok_kiks

Całe zestawienie zamykam kontem, którego raczej nie trzeba przedstawiać. Kikś stał się niezwykle popularnym źródłem informacji na początku pandemii, gdy rzetelnością informacji przebił o wiele większe portale informacyjne. Nadal prężnie działa, w tym momencie można bezproblemowo pobrać stworzoną przez niego aplikację, która działa jak Instagramowe story. W bardziej rozbudowanej wersji dostarcza informacji o wszystkim co dzieje się na świecie.

Konta przeze mnie tutaj polecane to oczywiście te do których zaglądam najczęściej. Może nieregularnie, ale widzę powód by je odwiedzać i wartość by polecać je dalej. Zapewne za jakiś czas dojdą do nich kolejne, inne z obecnej listy wypadną. Najważniejsze jednak to otaczać się tym co dla nas najkorzystniejsze. Daj znać w komentarzu które z tych kont już znałaś, które są Ci zupełnie obce i koniecznie podziel się swoimi poleceniami!

Trzymaj się i do następnego!
Kasia 🙂









Dodaj komentarz