Sesja w bzach. Minęły lata, a ja dalej ją uwielbiam.

Kiedy ponad dwa lata temu rezygnowałam z robienia zdjęć i zdecydowałam się na schowanie aparatu do szafki miałam w głowie milion myśli odnośnie samego tworzenia i oryginalności w fotografii. Prawdę mówiąc lekko też zaczynałam wątpić w swoje umiejętności, wykonywane kadry wydawały mi się takie… proste. Zdecydowanie chciałam wtedy przekombinować, ale to mogłam stwierdzić dopiero z większego dystansu. W tym przypadku kilku lat. Wracam jednak teraz do tych zdjęć, przenoszę materiały ze starego bloga tutaj i stwierdzam, że dalej tak samo jestem z nich dumna. Nie mam zamiaru szukać sama niewiem czego, nie wątpię też już w swoje umiejętności. Fotografia to wizualne wyrażenie naszego indywidualnego spojrzenia na świat i tego będę się trzymać.

Sesja z Olą w bzach jest jedną z tych moich ulubionych, choć prawdę mówiąc takich ulubionych mam naprawdę wiele. Tę cenię z dwóch względów, po pierwsze dzięki modelce, która wtedy stanęła przed moim obiektywem i bezproblemowo odnalazła się w całej sytuacji. A ta wyglądała tak, że najbardziej reprezentatywny bez, który udało się nam znaleźć, rósł lekko na poboczu dość mocno uczęszczanego skrzyżowania mając za bliskiego sąsiada stary dom z niezbyt fotograficzną ścianą. No nie da się ukryć, nie były to najbardziej komfortowe warunki do realizacji sesji. Moja modelka na nic jednak nie narzekała, w lot pojęła wizję tych zdjęć. Doskonale zrozumiała co chciałam uzyskać.

Ola jest zresztą tym typem osoby, którą aparat uwielbia. Miałyśmy okazję spotkać się kilkukrotnie i za każdym razem wychodziły rzeczy piękne. Najpierw była sesja przy szlacheckim starym dworku w czarnej sukience i dużym kapeluszu. Potem były letnie zdjęcia nad jeziorem, a jeszcze później przy rzepakowym polu.  No i ta przy średnio zlokalizowanym bzie, której efekty możesz zobaczyć poniżej. Zaciskam kciuki, żebyśmy jeszcze kiedyś się fotograficznie spotkały.

Zatrzymałyśmy wtedy trochę tej wiosenno-letniej beztroski i nadziei wiszącej w powietrzu. Uchwyciłyśmy ten spokój, który pojawia się zawsze, gdy wiesz, że wszystko będzie dobrze. Właśnie o tym myślę, patrząc na te kadry. Ciekawe jak z ich odbiorem jest u Ciebie?

Dziewczyna w bzach, sesja zdjęciowa
Dziewczyna w bzach, sesja zdjęciowa
Dziewczyna w kwiatach bzu

Dodaj komentarz