Sesja zakochanych o zmierzchu | Artur i Sylwia

Walentynki. Kalendarzowe święto miłości. Idealny moment by opowiedzieć Wam o spotkaniu z niezwykłą parą oraz pokazać jak zakończyło się nasze pierwsze i nieostatnie fotograficzne spotkanie. Wszystko tak naprawdę wyszło bardzo spontanicznie. Szybkie pytanie, jeszcze szybsza odpowiedź, a następnego dnia jechaliśmy zrobić im pierwszą wspólną sesję. Był koniec lata. Słońce coraz szybciej chowało się za horyzontem, dając przestrzeń do spacerów pod granatowym niebem. To na tej wakacyjnej atmosferze luzu, spokoju i radości zależało mi najbardziej i bez żadnych oznak sztucznej skromności powiem Ci, że jestem bardzo zadowolona z tego co udało się nam na tych zdjęciach zatrzymać. Artur z Sylwią są piękną parą, na relację której nie mogłam się tamtego dnia napatrzeć. Szerokie uśmiechy. Czułe pocałunki. Iskierki w oczach. Zatroskane nuty w głosie.. wszystko to co sprawia, że masz pewność, że oto przed Tobą stoją ludzie zakochani. Wspaniale się to oglądało i cieszę się ogromnie, że wiele z tych rzeczy udało mi się zatrzymać w czasie.

Zobacz także: Sesja zakochanych w Lasku Kabackim.

To od tej sesji też postanowiłam sobie, że te zdjęcia, które tylko będzie możliwe, oddawać będę osobiście. Niesamowicie się patrzyło na reakcję końcową. To chyba był najlepszy dowód na to, że kolejna sesja zakochanych się udała.

Trzymaj się i do następnego!
Kasia 🙂

Dodaj komentarz