Sesja zdjęciowa z Kasią przy Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Plecak z aparatem i wszystkimi niezbędnymi rzeczami spoczywał spokojnie na moich plecach. Prawa dłoń pewnie trzymała rower. Przeszłam przez pierwsze drzwi licząc z jakim zapasem będę na miejscu. Drugie otworzyłam z uśmiechem na ustach. Zastanawiałam się jakie efekty przyniesie to spotkanie. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, że współpracę z moją imienniczką będę uwielbiać. Zamiast tego stojąc przed szarobiałym blokiem zaczynałam się martwić, że nadciągające chmury zniweczą wszystkie plany, a na to nie można było pozwolić.

Nastąpiła więc szybka kalkulacja możliwych rozwiązań. W głowie pojawiły się kolejne plany przy jednoczesnym akompaniamencie zaklinania rzeczywistości. Bardzo chciałam, żeby nasz pierwotny plan wypalił. Wiatr z kolei usilnie dawał mi znać, że jazda rowerem nie będzie należeć tego dnia do przyjemności. Pospiesznie więc zmieniłam środek transport i pomknęłam w umówione miejsce.

Muzeum Narodowe we Wrocławiu ma swoją siedzibę w pięknym ceglanym budynku, porośniętym niemalże w całości bluszczem. Początkowo była to siedziba Śląskiej Prowincji, z biegiem czasu dopiero miejsce nabrało muzealnego charakteru, którym cieszy się po dziś dzień. Budynek postawiono nad brzegiem Odry, tuż przy moście i powiem Ci, że za każdym razem, gdy obok niego przejeżdżam, zachwycam się jak wiele klimatu zostało w nim zamknięte przez te wszystkie lata.

Pierwsze spojrzenie na tę budowlę pozwoliło mi stwierdzić, że sesja z jego udziałem jest czymś nieuniknionym w moim przypadku. Choć miłość do miejskiego krajobrazu rodziła się we mnie powoli. Moje zdjęcia długi czas opierały się na na naturze. Na niezwykłych widokach zamkniętych w wydawałoby się nudnych i doskonale znanych pejzażach. Długi czas szukałam w miastach zielonych miejsc w których mogłabym wykonać zdjęcia. Pozbawionych budynków, elementów ludzkiej obecności. W chwili obecnej śmiało mogę powiedzieć, że się tego wyzbyłam, a kolejne zaplanowane projekty bazują nad przepięknych budynkach, które stolica Dolnego Śląska ma do zaoferowania.

Sesję z Kasią możemy uznać za otwarcie tego wrocławskiego rozdziału.

W nadchodzącym roku wielokrotnie zabiorę Was w fotograficzną podróż po najpiękniejszych zakątach tego miasta. Zdążyłam odkryć je na tyle, że doskonale wiem co i gdzie chcę zrobić. Tymczasem jednak skupmy się na tym co tu i teraz. Na sesji, która przy odrobinie szczęścia odbyła się zgodnie z pierwszymi ustaleniami. Na spotkaniu, które było wspaniale spędzonym czasem i które udowodniło, że to zaangażowanie obu stron rodzi najwspanialsze efekty.

Zapraszam do oglądania:
Koniecznie daj znać w komentarzu jakie wrażenia wzbudziła ta sesja. podoba się, a może niekoniecznie? Chętnie poczytam o Twoich odczuciach.

Trzymaj się i do następnego!
Kasia

Dodaj komentarz