Słów kilka o optymizmie. Opracowuję talenty Gallupa.

Minął ponad rok od kiedy zdecydowałam się na sprawdzenie swoich talentów Gallupa. Byłam tym mocno podekscytowana. Ostatecznie jednak wynik mnie nie zaskoczył, co powinno być tylko dobrym znakiem odnośnie mojej świadomości własnej osoby. O tym wszystkim co najważniejsze. Co najbardziej interesuje przed przystąpieniem do badania i czego można się po nim spodziewać pisałam w pierwszym wpisie, który rozpoczyna moją krótką gallupową serię.

Serię, którą pięknie rozpoczęłam, a której do tej pory nie skończyłam. Choć nie ukrywajmy dopuszczałam do siebie taką myśl. Jakby nie patrzeć jestem człowiekiem wpadającym co chwila na kolejne pomysły i potrzebującym coraz to nowszych bodźców, byleby tylko nudno nie było. Nikogo więc nie powinno dziwić, że kończenie serii rzuciłam na rzecz życiowych doświadczeń. Dla jasności, niczego nie żałuję. Dzisiaj doszłam do wniosku, ze chciałabym niektóre rzeczy sobie poprzypominać, niektóre pogłębić. To też idealny moment by jednak to co nieopisane na blogu, opisać.

Do tej pory ukazały się wpisy na temat: zbierania, empatii i komunikatywności. Do każdego możesz przenieść się po kliknięciu w daną nazwę. Dzisiaj dołożymy do tego optymizm. Cechę, którą ludzie kojarzą ze mną od kiedy pamiętam i z której posiadania jestem przeszczęśliwa.

Wiele się w swoimi dwudziestoparoletnim życiu nasłuchałam jak to nienormalnie jest być tak uśmiechniętym i pozytywnym człowiekiem jakim jestem ja. Były teorie spiskowe, że tak naprawdę skrywam pod tym wszystkim swój głęboki smutek albo, że jestem notorycznie na haju. Pojawiało się coraz więcej nietrafionych teorii, a ja coraz bardziej byłam rozbawiona faktem, że ludzie nie potrafią przyjąć, że po prostu można patrzeć na świat inaczej niż robią to oni. Teraz mam na to dowód w postaci naukowych badań i brak ludzi wokół siebie, którym musiałabym nimi cokolwiek tłumaczyć.

Optymizm

W definicji Gallupa jest umiejętnością pozytywnego myślenia i zarażania innych swoim entuzjazmem. Ludzie z tym talentem mają skłonność do częstego uśmiechania się, chwalenia, komplementowania i zarażania dobrą energią. Świętują co się da świętować i mają w sobie całe pokłady entuzjazmu pomagające im znaleźć rozwiązanie z każdej sytuacji.

Nic mi się tak nie podobało w moimi osobistym raporcie jak stwierdzenie, że wierzę w to, że praca może być świetną zabawą. Trafili z tym w punkt, bo ja niedość, że przedstawiam takie podejście w tematach zawodowych to też w tych życiowych. Mówi się, że bardzo wiele zależy od metafory jaką opisujemy swoje egzystencjonalnie sfery. Żywię ogromną nadzieję, że tak faktycznie jest.

To co podobało mi się najmniej to fakt, że na 34 talenty, występujące w badaniu, optymizm pod względem częstotliwości na ziemi polskiej zajmuje dopiero 31 miejsce. Jak więc mam się dziwić, że moje zachowanie nie jest uznawane za normę? No nie mogę się dziwić. Cała nadzieja w tym, że talenty określają powtarzające się wzorce myślowe, a więc coś co można sobie wypracować. Świat, a tym bardziej Polska potrzebuje optymistów.

Obalmy mity.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że optymizm wielu osobom kojarzy się z człowiekiem wiecznie uśmiechniętym, który ma mnóstwo energii. Cieszy się ze wszystkiego, unika smutku, a swoim „wszystko będzie dobrze” potrafi zupełnie nie wpasować się w sytuację i czas. Tak też może się zdarzyć, wszystko tak naprawdę zależy od dojrzałości talentu jaki dana osoba reprezentuje.

Niedojrzały przedstawiciel będzie unikał wydarzeń, które w jego poglądzie będą negatywne czy smutne. Z uporem maniaka budować będzie bańkę radości w której sam może przestać się dobrze czuć. Nie będzie umiał zdroworozsądkowe podejść do oceny ryzyka, bo przecież „musi się udać”. Zacznie irytować swoim brakiem wyczucia sytuacji i czasu.

Posiadacz dojrzałego optymizmu daje sobie przyzwolenie na przeżywanie wszystkich uczuć. Wie, że radość jest równie ważna jak smutek i przed niczym nie ucieka. Charakteryzuje go wolność w przeżywaniu swoich emocji i świadomość, że ma do tego pełne prawo. Przez konfrontowanie się ze wszystkimi uczuciami wie jak pokazać swoją radość. Zdaje sobie doskonale sprawę, że są takie sytuacje, gdy lepiej nie mówić nic. Wie, że istnieje coś takiego jak ryzyko i potrafi je realistycznie ocenić. Jednocześnie widzi w wielu rzeczach możliwości, nie przeszkody.

Największym mitem jest chyba fakt, że optymista to wieczny uśmiech i energia na stałym ekstremalnie wysokim poziomie. Guzik prawda. Osoby z talentem optymizmu nie muszą ani tym bardziej nie są ciągle tak samo pozytywni. Oni po prostu wiedzą jak korzystać z energii, w zależności od sytuacji.

Mój osobisty raport.

Dużo, oj dużo rzeczy mi wyszło w tym moim indywidualnym raporcie. Częścią z nich się z Tobą podzielę. Tak, żebyś w pełni mogła zrozumieć jak bardzo odmienny może być ten optymizm w zależności od człowieka. Bo tak optymista optymiście nie równy.

Indywidualny raport bazuje na wielu przypuszczających sformułowaniach, które najczęściej mają miejsce w większości badanych przypadkach. Nie jest to prawda objawiona i coś może się nie zgadzać. Choć muszę przyznać, że u mnie tylko dwie albo trzy rzeczy były dyskusyjne i to też ich kwestia interpretacji.

Jednym z takich przypadków jest sformułowanie, które padło w raporcie omawianego tutaj talentu – „Dyplomatycznie omijasz obszary niezgody.„. Z jednej strony trudno się z tym nie zgodzić. W momentach niepotrzebnego napięcia będę tym człowiekiem, który rzuci jakiś sytuacyjny żarcik i rozładuje nieco atmosferę. Z drugiej potrafię pierdyknąć prostu z mostu to co myślę albo wdać się w dyskusję na dany temat. Minęły czasy kiedy na siłę próbowałam kogoś przekonać do swoich racji. Teraz wychodzę z założenia, że mogę się mylić. Chętnie poznaję inne spojrzenie na sprawę i nie bawię się tu w żadnym stopniu w dyplomację. Konfrontuję dane spojrzenia, sprawdzam, czasem podpuszczam, gdy się mylę przyznaję się do tego, gdy uważam, że mam rację nie odpuszczam. Z szacunkiem do odbiorcy mówię to co uważam za właściwe, ale nie wiem czy można zaliczyć to do działań dyplomacyjnych.

Z resztą postawionych założeń mogę się już jednak tylko zgodzić.

Prawdopodobnie czujesz smutek z powodu tych, którzy konsekwentnie szukają najgorszego w jednostkach i cieszą się, gdy to znajdują.” – prawda. Dlatego nie ma takich ludzi w moim najbliższym otoczeniu i nie będzie. Fałsz. Wbijanie komuś noża w plecy dla niezrozumiałej dla mnie przyjemności, karmienie się czyjąś krzywdą, niepowodzeniami i pomyłkami to coś czego czego unikam, czym się brzydzę i czego nie pochwalam. Nie widzę w tym żadnej wartości. Można zachować się zupełnie inaczej i pokazać się samemu z o wiele lepszej strony. Mama nieraz powtarzała: że to jak ludzie mówią o innych w Twoim towarzystwie, pokazuje jak mówią o Tobie w towarzystwie innych. Do niczego są mi potrzebne nieszczere relacje.

To zresztą łączy się z kolejnym punktem raportu: „Jesteś bardzo rozważny – to znaczy, dość ostrożny i niepochopny – kiedy wybierasz kolegów z zespołu, klasy, współpracowników, szefów, pracowników lub przyjaciół.„. Seklecka, typ człowieka, który ma wielu znajomych, ale który tylko czwórce ludzi w swoim życiu nadał miano przyjaciela. Kiedyś jeden z nich stwierdził, że trudno zdobywa się moje zaufanie, ale że jak już się to zrobi to można być przekonanym, że wskoczę za nim w ogień, jeżeli będzie wymagała tego sytuacja. Inna inszość, że mam pewność, że działa to w dwie strony. Co do wszystkich innych zdarzeń bardzo szybko jestem wstanie ocenić czy współpracowanie, przebywanie z kimś będzie dla mnie przyjemnością czy wręcz przeciwnie. Nie mam jednak problemu by dogadać się z każdym, jeżeli sytuacja tego wymaga i to też w sobie bardzo lubię.

Co więcej według badania Gallupa jest oczywistym elementem mojej osobowości. „Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jesteś najbardziej optymistyczny, kiedy możesz powitać w swoim życiu osoby pochodzące z różnych kultur, grup wiekowych, ras, wyznań lub środowisk. Pobudzają Cię ludzie, którzy posiadają różne poziomy talentu, wykształcenia i umiejętności.” Tutaj komentarz jest kompletnie zbędny. Wystarczy spojrzeć na moich znajomych i ich zróżnicowanie pod każdym możliwym względem.

Lubię swój optymizm.

I w żadnym wypadku nie zamierzam się z nim żegnać. Cenię ogromnie tę życiową postawę, którą zaszczepili we mnie rodzice i która doprowadziła mnie do miejsca w którym określana jestem „promyczkiem radości”. Cieszę się równie bardzo, że reprezentuje ten talent w jego dojrzałej formie i że nie wpadłam w pułapkę radości. Dodajmy do tego tę moją empatię i chyba faktycznie mam całkiem fajne narzędzie do świetnych relacji z ludźmi. Do czegoś co jest dla mnie niezwykle ważne.

Talenty determinują naszą osobowość, osobowość determinuje nasze talenty. Zamknięte koło, które w jakiś sposób definiuje to kim jesteśmy. Nadal, ponad rok po zrobieniu testu uważam, że warto było go wykonać i nadal gorąco namawiam do tego każdego.

W następnym tygodniu talentem, który na język polski tłumaczony jest jako Czar zakończymy tę krótką gallupową serię. Na marginesie zdradzę Ci jednak, że dość usilnie chodzi mi po głowie myśl rozszerzenia badania do jego pełnego wymiaru. Nie będę jednak już wtedy nic opisywać, a jedynie dam znać czy ten szalony wizjoner i maksymalista są u mnie faktycznie zaraz za podium.

Trzymaj się i do następnego.
Kasia 🙂

Artykuły odnośnie talentów Gallupa, które znajdziesz jeszcze na blogu:

Dodaj komentarz