Wrocławskie bingo. Do zrobienia w wakacje.

Długo mogłabym wymieniać za co lubię lato. Opowiadać o tym jak łatwo odnaleźć jest mi radość w prostych czynnościach. Działaniach charakterystycznych dla pory, gdy człowiek sam nie wie czy z ciepła się cieszy czy woli jednak na nie narzekać. Wybudowałam sobie silne skojarzenia związane z wakacyjną beztroską, której doznawanie zmieniało się na przestrzeni lat. By stać się koniec końców pochwałą dla tych drobnych małych momentów, do których z nostalgią później wracamy.

Moje lato bogate jest we wszystkie smaki świeżo zebranych owoców. W kilogramy zjedzonych truskawek i sok spływający po rękach, gdy dopiero co wyjęty z lodówki, arbuz okazuje się bardziej soczysty niż przypuszczano. Wakacje mają dla mnie zapach ściętej trawy, kwitnących akcji i młóconych zbóż. Widzę je w gęsiej skórce pojawiającej się na ciele, gdy znów pływałam w jeziorze do zachodu słońca. W ulubionej koszulce noszonej do znudzenia i butach wybieranych na podstawie tego jak bardzo nadają się na spontaniczne przygody. Lato to kilometry wykręcone na rowerze, rozmowy pod niebem pełnym gwiazd i wiecznie otwarte okna na oścież. To spotkania z przyjaciółmi, żar z ogniska i wieczna gotowość na doznawanie nowych rzeczy.

Chociaż z tym ostatnim to ja może mam tak zawsze, niezależnie od pory roku? Tak też może być. Lubię to co znane i sprawdzone. Równie mocno cenię sobie dodawanie do tego kręgu nowych rzeczy. Z hybrydy tych dwóch powstał pomysł na wakacyjne bingo.

Wrocław latem.

Ma szalenie wiele do zaoferowania, a ja po prawie trzech latach tutaj spędzonych nadal nie wyczerpałam wszystkich możliwości. Lato jest w pełni. Pod wieloma względami doświadczyłam go już tak jakbym chciała by móc powiedzieć, że było udane. Są jednak i takie rzeczy do których się zbieram i zebrać się nie mogę. Zrobiłam sobie więc na początku lipca, na jednej z kalendarzowych stron, wakacyjne bingo.

Tabelkę, w której powypisywałam wszystko to co w tamtym momencie przyszło mi do głowy i wiązało się z wakacyjnymi wibracjami. To chęci do zrobienia czegoś. Pomysły na spędzenie weekendu czy po prostu wykorzystania w pełni wolnej chwili lata. Pierwotna wersja zawiera min punkt o oglądaniu meczu rozgrywanego w ramach Euro 2020 w strefie kibica. Punkt zrealizowany. Kibicowałam Włochom podczas finałów na Hali Świebodzkiej i fantastycznie się bawiłam. Kiedy jednak usiadłam do stworzenia cyfrowej wersji swojego bingo doszłam do wniosku, że wprowadzę w tym temacie drobne aktualizacje, tak byś bez problemu też mogła z niego skorzystać.

Bingo tworzone jest pod wrocławskie możliwości i moje własne upodobania. Bez problemu można jednak wprowadzić w nim swoje modyfikacje i do tego zachęcam. Dla każdego jest w końcu inna granica interesujących rzeczy w jego mieście. Ja skupiam się tu przede wszystkim na doświadczaniu i sprawdzaniu tego co w dużym stopniu jest dla mnie jeszcze nieznane. Chętnie przyjmę też podpowiedzi co jeszcze mogłabym do niego dopisać.

Na sam koniec zaś zaznaczę jeden z ważniejszych faktów. To ma być ułatwienie w budowaniu nowych doświadczeń. Skarbnica pomysłów na wakacyjne spędzanie czasu. Nie jest to jednak coś od czego zależy czyjekolwiek życie i nie ma co na punkcie tego się spinać. Jeżeli krzyknę na koniec sierpnia „bingo!” to będzie świadczyć to tylko o tym, że spełniłam swoje poznawcze zachcianki. Nie, że wygrałam dodatkowe miesiące ciepła. Ja wiele rzeczy będę pewnie tutaj relacjonować, o kilku pewnie w ogóle nie wspomnę. Wrzućmy na luz i po prostu dobrze się bawmy!

Trzymaj się i do następnego!
Kasia 🙂

Dodaj komentarz